gomma | sleeper | fibore | hansu | smas | mateo | pazabo | dees | RSS
Betonowe słupy już stoją wzdłuż drogi do samego końca nowotarskiego osiedla Grel. Na razie gołe, ale jeszcze w grudniu zawisnąć ma na nich przewód energetyczny. Do sze?ciu domów popłynie prąd. Pierwszy raz w dziejach mieszkańcy niewielkiego osiedla będą mogli włączyć lodówki, telewizory czy pralki.<p>- Zmieni się życie, będzie inaczej. Człowiek po pracy wieczorem będzie mógł choć telewizję poogladać - mówi Dorota Pyzowska z nowotarskiego Grela.<p>Dla matki pani Doroty, Ewy Pyzowskiej, najważniejsza jest pralka. Oprać ręcznie całą rodzinę, męża i czwórkę dzieci, to potrafi dokuczyć.<p>Odkąd od strony miasta brygada zaczęła stawiać słupy, w domach na Grelu trwają intensywne prace remontowe. Trzeba u niektórych w mieszkaniach zakładać przewody elektryczne, kuć ?ciany, wieszać lampy. Pyzowscy swój dom budowali przed 12 laty. Choć wtedy nie było jeszcze żadnej szansy na doprowadzenie elektryczno?ci, zaryzykowali. Od razu założyli instalację. <p>- Mieli?my nadzieję, że się kiedy? doczekamy - opowiada Ewa Pyzowska. <p>Przez te 12 lat musieli jednak przej?ć na energetyczną samowystarczalno?ć. Kupili prądnicę z prostownikiem i akumulator, przystosowali przewody do prądu stałego. Pierwszą prądnicę szlag trafił po roku, nie wytrzymała obciążenia. Prądnica po godzinie spala litr benzyny, a energii wystarczy tylko, żeby pompa naciągnęła wodę do kuchni i łazienki, podgrzewaną już w piecu c.o. Mała pralka ,Frania" już nie da rady pracować razem z pompą. Przy dzisiejszych cenach benzyny prądnica działa więc tylko w rzeczywi?cie niezbędnych sytuacjach. Lodówki nie mają. W zimie to specjalnie nie przeszkadza, wystarczy wynie?ć żywno?ć do nie ogrzewanego pomieszczenia. Latem kupują jedzenie z dnia na dzień, żeby nic na dłużej nie zostawało. Do ?wiecenia pozostawał gaz, ?wieczka, a dawniej jeszcze lampa naftowa.<p>Straszenie dziennikarzami<p>Trudno już dzisiaj ustalić, jak to się stało, że elektryfikacja nigdy nie dotarła na sam koniec Grela. W latach 70., kiedy na Podhalu elektryfikowano ostatnią wie? Ochotnicę, prąd doprowadzono nawet do najbardziej odległych, górskich przysiółków. Grel to ledwie 3 - 4 kilometry od centrum Nowego Targu, tyle że drogę przecina linia kolejowa do Zakopanego. Od lat mieszkańcy osiedla dopominają się o siebie, bez skutku. Najpierw władze nie chciały, nie opłacało się ciągnąć całej linii do małego osiedla. Kiedy wreszcie zapadły decyzje, okazało się, że wła?ciciele działek po drodze nie zgadzają się na puszczenie słupów po swoim terenie. <p>- Gdyby nie nasza radna z Grela, Danuta Szokalska-Stefaniak, pewnie by nam się nie udało - opowiadają mieszkańcy osiedla, nie kryjąc uznania dla determinacji radnej. Kiedy nie dało się inaczej, straszyła w urzędach skandalem i sprowadzeniem na miejsce telewizji i prasy.<p>Zakład Energetyczny już na początku roku obiecał, że zrobi linię, kierując się względami społecznymi, żeby ?wiatło, a nie płomyk kaganka, rozbłysło w domach na Grelu. Linia miała być jednak bocznym odgałęzieniem głównej linii z sąsiedniej miejscowo?ci Lasek na ul. Kaprowicza w Nowym Targu, która miała polepszyć dostawy energii dla większej ilo?ci mieszkańców. Żeby ruszyła budowa linii, ludzie z końcówki Grela sami wzięli formularze i ruszli po domach w Lasku i w Nowym Targu, prosząc o zgodę na umieszczenie słupów na prywatnych gruntach. Nie brakowało takich, którzy odmawiali, bo nic ich nie obchodziło, że dla sze?ciu domów to kwestia życiowa. Niektórzy nawet nie chcieli do domu wpuszczać. Trzeba było chodzić po kilka razy, prosić, przekonywać. Pyzowscy już stracili wiarę, trudno?ci niespodziewanie wyskakiwały jedne po drugich. Uwierzyli na nowo, kiedy zaczęło się stawiania słupów. <p>Rado?ć po latach czekania<p>Razem z energią na Grel ma dotrzeć także ?wiatłowód telekomunikacji, będą zakładać telefony. Już widać, jak wraca życie na niewielkie, choć uroczo położone osiedle. Jeden z sąsiadów nie doczekał prądu, umarł przed rokiem. Teraz syn, który na razie mieszka w blokach, chce wrócić na ojcowiznę. Wraca też syn sąsiadów z drugiej strony, którzy przed laty przenie?li się niżej. Uciekli w stronę miasta, bo stracili nadzieję, że tu jeszcze kiedy? zabły?nie żarówka. Je?li miasto zmieni te tereny na budowlane, za kilka lat może tu powstać piękne osiedle. <p>- Tu się urodziłam i wychowałam - opowiada Ewa Pyzowska. - Całe życie czekałam na prąd, pięćdziesiąt lat. Chciałam, żeby choć dzieciom było lepiej. Naprawdę, cieszymy się tu wszyscy.<p>Na zdjęciu droga na Grel, wzdłuż której ciągną się już słupy elektryczne.
czesciarz.info infrastruktura guitar service docieplenia lady chłodnicze
zespoły weselne Portugalia pediatra licea dla dorosłych projektowanie wnętrz